Fakt, dlatego wcześniej napisałem, że przemyślana od początku strategia IT, daje wymierne korzyści w przyszłości. Chodź z drugiej strony. Na CentOS5 dużo kompów starszych uruchomi (mój stary desktop, 700Mhz działał na CentOSie 5.). Skoro serwer i tak trzeba postawić (Windows 2000 Server + MS SQL). To tam można potem robić zdalne sesje, tylko tu jest wada. Nie 1-3 tylko licencja na te 30 osób + księgowość. Nie wiem czy każdy program zezwala na uruchamianie wg. takich sesji. Gorzej jezeli sie okaze, ze wszystkie lub naprawde prawie wszystkie (95% :) ), stanowisk wymaga połączenia zdalnego z Win2000. Wtedy robi sie kicha. :/
W przypadku firm większych, niż MSP rotacja sprzętu nie jest problemem, bo w pewnym momencie bardziej zaczyna liczyć się wsparcie producenta (w postaci gwarancji), niż jak najdłuższe korzystanie z danego komputera. Tutaj wchodzą w grę magicze określenia typu "amortyzacja". No nie rzadko kto może się pochwalić wdrożeniem całego IT na raz. Moja firma liczy grubo ponad 10 lat i ma w chwili obecnej trzeciego szefa IT. I, pomimo tego, że robimy co się da, trudno jest wdrażać nowe technologie. Albo może inaczej: wdrożenia jako takie są jeszcze do przejścia, za to _migracje_ z jednych systemów na inne są co najmniej traumatyczne, jeżeli dotyczą bezpośrednio użytkowników.
A co do zdalnych sesji, to wchodzi w grę jeszcze sposób licencjonowania Microsoftu. Nie jest wcale takie oczywiste, że licencja na Windows server + licencje dostępowe dla "n" zdalnych użytkowników będzie tańsza, niż tyle samo licencji na (lokalne) Win7. Szczególnie, że (wg mojej wiedzy - tutaj ekspertem nie jestem) i tak musimy kupić licencję na odpowiednią ilość Office'ów nawet wtedy, kiedy korzystamy z nich terminalowo.
Kończąc ten przydługi wywód - chodzi mi głównie o to, że CentOS (ogólniej: Linux, a jeszcze ogólniej: system o otwartym kodzie) jest bardzo fajnym rozwiązaniem na korporacyjny desktop, O ILE nie ma przeciwwskazań ani faktów, które "twierdzą" inaczej. I w takich wypadach nawet wielkie samozaparcie IT z moralnym wsparciem ze strony zarządu nie spowodują nic więcej, niż zamieszanie, które później będzie trzeba odkręcać. Chociaż, z drugiej strony, istnienie wiele miejsc, w których taka migracja (lub wdrożenie "od zera") ma bardzo duże szanse na powodzenie.
Ciekawi mnie tylko, czy te dokumenty 200 stronnicowe z wcieciami, akapitami, wersjonowaniem, komentarzami etc. otwieraja sie prawidlowo w kazdej wersji office'a. Jak ja jeszcze pedantycznie uruchamialem *.doc w Office, *.odt w Writerze to jak dostalem plik z innej wersji office'a to czy uruchomilem go w MSO czy OO to i tak wygladal inaczej. (3 wersje: autora MSO, moj MSO, Moj OO :) )
A to już pisałem, że ten sam dokument potrafi wyglądać inaczej w różnych wersjach MSO. Tyle tylko, że jest on (niemal) zawsze czytelny i poprawienie go jest o rząd wielkości łatwiejsze, niż w przypadku korzystania z "rozwiązań alternatywnych". Chociaż w tym temacie ostatnio trochę się pozmieniało i naprawdę wierzę w to, że w skończonym czasie poczekamy się dobrze udokumentowanego formatu, który stanie się standardem. Czego sobie i Państwu życzę :-)
Co do szkoleń, to mamy podobne podejście i dalsza dyskusja będzie raczej mało twórcza :-)